wtorek, 27 czerwca 2017

Dla tych co myślą, że patchwork nie jest dla nich

Ciągle słyszę: patchwork to nie dla mnie, nie mam cierpliwości, nie umiem szyć na maszynie, nie mam czasu, mam dwie lewe ręce... Otóż nie - patchwork jest dla każdego !



Wiecie co jest najlepsze w patchworku ? Jego różnorodność. Jest tyle możliwości: patchwork tradycyjny - dla wielbicieli geometrii, symetrii i porządku;  art quilt  - dla ludzi o artystycznej duszy; szycie na papierze - dla miłośników perfekcji;  aplikacje - dla wielbicieli stylu wolnego i dziecinnych wycinanek ; pikowanie - dla tych co lubią rysować;  confetti - dla tych co lubią malować;   patchwork crazy - dla tych co nienawidzą matematyki; patchwork matematyczny - dla tych wprost przeciwnie;   scrap quilts - dla tych którzy nie potrafią nic wyrzucić; fussy cutting - dla tych co nie boją się ciąć z rozmachem tkanin... Jednym słowem - pokaż mi co szyjesz, a powiem Ci jaki jesteś :)



Ponadto patchwork nie wymaga specjalistycznego osprzętu. Oczywiście z czasem chcemy szyć wygodniej, szybciej, łatwiej. Ale na początek wystarcza igła z nitka i nożyczki.  I chęć. Ja tak zaczęłam.  To było 10 lat temu . Patchwork mnie pociągał, mało o nim wiedziałam.  Znalazłam kurs patchworku - był to kurs szycia ręcznego. Kupiłam trzy (słownie trzy) wzorzyste  tkaniny i jedną jasną na tło. Miała być małą makatka, wyszła narzuta. Po drodze  dodałam jeszcze jedną tkaninę, zgubiłam kilka igieł, wiele razy pokłułam obie palce. I tak powstał mój pierwszy patchwork:

http://kiltowo.blogspot.com/2014/11/poczatki.html

Tak, to jest duże. Nie, to nie jest trudne. Tak, wymaga to trochę czasu i cierpliwości, szczególnie gdy się człowiek dopiero uczy (jak wszystko). Nie, nie wymaga to jakiś szczególnych umiejętności (ścieg fastrygowy !).  Tak, każdy może to zrobić - naprawdę.

Nie trzeba zaczynać od narzuty - wystarczy podkładka na stół. Nie trzeba kupować drogich materiałów - patchworki ze starych bawełnianych koszul zapierają dech w piersiach.  Można szyć ręcznie, można na maszynie - większość zaczyna od starego Łucznika mamy lub ciotki. Szycie patchworku  na maszynie naprawdę jest proste - jeśli umiecie nacisnąć pedał maszyny umiecie też na niej szyć patchwork.

Wiem co mówię. Prowadzę kursy patchworku.  Z założenia są to kursy dla każdego - także dla tych, którzy nigdy wcześniej nie dotknęli maszyny do szycia. I te osoby w ciągu trzech godzin szyją podkładkę na stół: z patchworkowym wierzchem, pikowaną i obszytą lamówką. 


Oczywiście, jednym wychodzi to lepiej, innym gorzej. Ale to normalne. Ja zawsze mówię, że trzeba znaleźć ten styl, który nam najbardziej odpowiada: schodzące się "dzióbek w dzióbek" kwadraty lub szalony miszmasz; równe pikowane powtarzających się elementów lub fantazyjne wzory jak ręka i umysł prowadzi. Mówię, że każdy ma swoją dozę tolerancji i  tego się trzeba trzymać: dla jednych będzie to pół milimetra, dla innych pół centymetra. Bo nie chodzi o to by patchwork był idealny od strony technicznej, ale by jego szycie sprawiało radość.  A technika będzie się z czasem rozwijać.

Mnie bardzo pomogło to, że zaczęłam od kursu. To daje pewne podstawy, pozwala zaoszczędzić sporo czasu i bo uczy  co jest najważniejsze, a co można obejść na skróty. Ale sam kurs nic nie da, jeśli się nie zacznie potem szyć w domu. Można coś małego, można  po troszku, można dla dzieci (dzieci nie dostrzegają błędów, że coś jest krzywe - dzieci dostrzegają, że jest to kolorowe i można się do tego przytulić).  Dlatego warto szyć dla dzieci - to daje ogromną motywację :)

http://kiltowo.blogspot.com/2016/07/kolorowe-klocki.html

Ja szyję różne rzeczy, próbuję różnych technik. S
zyję według gotowych wzorów lub projektuję własne. Jednymi jestem zachwycona (patchwork tradycyjny z geometrycznych elementów), innymi mniej (aplikacje, szycie na papierze, confetti...).  I wiem co jest moją siłą (wyliczenia, dobór tkanin, proporcje, balans).  Każdy ma mocną stronę i na niej może bazować w patchworku (może to być precyzja szycia, zmysł artystyczny, dobór kolorów). Nic na siłę. Ale warto próbować nowych technik, nawet po to, żeby się przekonać, że to nie dla mnie. A czasem przychodzi przyjemne zdziwienie - że ja też to potrafię uszyć :)

http://kiltowo.blogspot.com/2016/03/warsztaty-z-art-quiltu.html

To do szycia :)

http://kiltowo.blogspot.com/2017/04/szycie-szyjacej.html

13 komentarzy:

  1. Świetny wykład. Ja też tak zaczynałam 6 lat temu, tylko nie na kursie. Jestem samoukiem.To trzeba pokochać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo Ewa! Twój post jest świetną zachętą co to "chcą, ale się boją" ;) A Twoje prace, to kunszt w każdym calu! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znakomity tekst. Bardzo mi się podoba. Podobnie jak podobają mi się Twoje prace :)
    Szyjąc daję się ponieść temu co mi się chce, jak mi się chce. Wtedy jest najfajniej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic dodać, nic ująć. Samo sedno :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ewa, bardzo pięknie napisałaś. Podobnie jak Ty uważam, że radość, to jest najważniejsze uczucie towarzyszące szyciu patchworków. Tak trzymaj! Radośnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję Wam wszystkim. Jak to fajne, że jest nas tyle - radosnych pasjonatek patchworku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Patchwork - można też tylko popatrzeć, podziwiać. Ja mam teraz taki okres - tylko na patrzenie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie ujęłaś Ewo całą prawdę o patchworkach. Twój tekst płynął z serca, tak jak do patchworków trzeba mieć serce. Pozdrawiam i do następnego spotkania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Super prace, tekst bardzo motywujący. Jestem na dalekim przedwstępie do patchworku, raz byłam na kursie "crazy patchwork" i wiem, że to nie dla mnie :( jestem bardziej symetryczna niż mi się wydawało ;) z chęcią wybrałabym się do Pani na jakiś mały kursik bo osoba z tak pozytywną energią potrafi więcej nauczyć każdego laika niż persona pełna powagi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaki piękny wpis ! Brawo Ewa !

    OdpowiedzUsuń
  11. Cuda, mój pierwszy Patchwork powstał ok 16 lat temu, największa przeszkoda to dostęp do czasu :)

    OdpowiedzUsuń