poniedziałek, 27 lutego 2017

Kocyk dla mnie

Uszyłam sobie patchworkowy kocyk. Zupełnie inny, taki domowo- staroświecki. Przytulny.
 

I nostalgiczny, bo z koszul - siedmiu - częściowo moich, częściowo nie. Żeby nie było tak poważnie dorzuciłam materiał w misie.


Do środka dałam wypełnienie wełniane (świetnie się pikuje, jest bardzo miękka). Na spód polar. Po raz pierwszy robiłam spód z polaru - okazało się to wcale nie trudne - trzeba gęsto pospinać agrafkami, wtedy polar nie ciągnie się przy pikowaniu.

Pikowałam dwa razy: raz top i wypełnienie (planowałam tradycyjną ukośną kratkę, ale wyszłoby za gęsto więc zrobiłam tylko ukośne linie (pół kratki).  Potem zszyłam to z polarem  (prawymi stronami do siebie - pospinałam gęsto klipsami), wywróciłam na prawą stronę.  Potem całość  znów gęsto pospinałam agrafkami, przestebnowałam wokół i przepikowałam  z polarem  (w duże kwadraty).  Czyli proste ale uciążliwe, bo trzeba dwa razy kanapkować. 



Siedzę teraz pod tym kocykiem - jest super ciepły i miękki. To wełniane wypełnienie jest wspaniałe ! 

5 komentarzy:

  1. Niech Ci służy - trzeba być dobrym dla siebie. A w tle widzę piękną poduchę z Mleczarką Vermeera!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię ten obraz :) I Koronczarkę.

      Usuń
  2. Ewa, tak jak piszesz uciążliwe jest takie szycie, ale innej rady jednak chyba nie ma. Warto przyłożyć się do przygotowań, potem idzie jak z płatka. W swoim szyciowym życiu popełniłam takie dwa i dwa koce z samego polaru. Czyli dwie warstwy polaru razem, też dobrze.
    Wełniane wypełnienie intryguje mnie, ale nie mam miejsca w szafie, muszę uszyć coś dużego i trochę go zwolnić :)
    I jeszcze bardzo intryguje mnie Twój miś - uroczy! Macie super kocyk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ten kocyk jest taki bardzo mój :)

      Usuń
  3. Kocyk super. Do polaru chyba się nie przekonam ale wykorzystanie koszul bardzo fajne: )

    OdpowiedzUsuń